Gdyby ptak kochał rybę, gdzie mogliby zamieszkać?
„Bohaterka pustyni” to powieść oparta na autentycznych wydarzeniach. Donya Al-Nahi - Angielka i muzułmanka z wyboru - relacjonuje swoje ryzykowne akcje odbicia dzieci uprowadzonych przez muzułmańskich ojców do ich rodzinnych krajów. Każdy z nas zna tego typu historie, przewijają się przez media, także w literaturze są obecne od dawna. Dla mnie spotkanie z tą książką było o tyle ważne, że mam w bliskim otoczeniu przekonwertowaną na islam Polkę, która wyszła za mąż za Araba, mieszka z nim i ich dzieckiem w Londynie. Lektura tej pozycji uświadomiła mi, choć podobna trauma mi nie grozi, że takie kobiety chyba nigdy nie mogą czuć się w pełni pewnie, stabilnie i bezpiecznie. Niebezpieczeństwo dotyczy nie tylko małżeństw międzywyznaniowych, może zaistnieć przy nawet wieloletnich próbach wkomponowania się w kulturę Zachodu.
Autorka, szczęśliwa mężatka i matka czwórki dzieci, z dobroci serca zaangażowała się w swoją działalność. Razem ze zdesperowanymi matkami podejmuje heroiczne czyny, żeby odzyskać ich pociechy. Nie zawsze kończą się sukcesem. Libia, Irak, Turcja, Jordania - to kraje, które nie sprzyjają tego typu przedsięwzięciom. Kobiety wykazują się niebywałą odwagą i determinacją, by walczyć z wadliwym systemem, religijnymi zwyczajami i prawem, które niejednokrotnie łamały. Donya Al-Nahi, jako w pełni świadoma muzułmanka, rozumie podstawy postępowania ojców, którzy chcą wychować dzieci wśród „swoich”, z dala od zdemoralizowanego, ich zdaniem, środowiska. Nie zmienia to jednak wymiaru ich okrucieństwa, gdy weźmie się pod uwagę ogrom cierpienia matek, które mogą już nigdy nie zobaczyć własnych dzieci.
Autorka opowiada swoje przygody krótko i zwięźle, prostym językiem bez zbędnych ozdobników, które nie są istotą tej książki. Najciekawsze jest jednak to, co dzieje się trochę później. W „Bohaterce pustyni” autorka pisze: Zastanawiałam się, czy mój mąż, byłby zdolny do wykradzenia mi dzieci oraz nad tym, jakie środki przedsięwziąć, by nigdy tego nie mógł zrobić. Jej mąż, Irakijczyk, przez cały czas wspierał autorkę w działaniach. Tworzyli udany związek oparty na zaufaniu oraz pełną - wydawałoby się zdrową - rodzinę. Do czasu.
Kilka lat później w swojej kolejnej książce Donya Al-Nahi napisała: Jeżeli uprowadzenie dzieci mogło dotknąć mnie - osobę zajmującą się dziesiątkami tego typu spraw, która doskonale wiedziała, na jakie sygnały należy zwracać uwagę, z pewnością może to spotkać każdą matkę w mieszanym małżeństwie. „Oddaj mi dzieci” to historia dramatycznej walki Donyi Al-Nahi, pierwsza, w której to ona jest ofiarą.