„Ja jestem strumieniem, tą rzeką w Nowej Rudzie, która raz po raz zmienia kolory, i jedyne, co mogę o sobie powiedzieć, to że przydarzam się sobie, przepływam przez miejsce w przestrzeni i czasie, jestem sumą właściwości tego miejsca i czasu, niczym więcej. Jedyna korzyść, jaka z tego wynika, jest taka, że światy widziane z różnych punktów są różnymi światami. Więc mogę żyć w tylu światach, ile z nich jestem w stanie zobaczyć.”
W jednej recenzji przeczytałam, że autor nie potrafi określić, o czym jest ta książka. Podzielam to odczucie, tę swoistą „bezradność”, gdy ciężko coś zdefiniować. Bo o czym jest „Dom dzienny, dom nocny”? Chyba po prostu o życiu, tym pogodnym i powolnym oraz tym trudnym i bolesnym. Mamy tu rzeczy duże i małe. Jak okrutna i wyniszczająca jednostki wojna. Jak cynowy talerz na stole odbijający „przeszłe i przyszłe księżycowe pełnie”. Cudownym uczuciem jest odnajdywanie piękna w najdrobniejszych szczegółach, delektowanie się życiem, bez względu na to, jakie ono jest. U Tokarczuk wszystko ma swoją wartość i wzbogaca świat w niebanalny sposób. Nic nie może się zmarnować, nawet muchomory, które przyrządzone jako tort wedle książkowego przepisu rozbudziły wyobraźnię moich kubeczków smakowych. Mniam, uwielbiam grzyby :) „Grzyby są hipnotyzerami; dostały tę właściwość zamiast pazurów, szybkich nóg, zębów i rozumu.” „Każdy z nas ma dwa domy – jeden konkretny, umiejscowiony w czasie i w przestrzeni; drugi – nieskończony, bez adresu, bez szans na uwiecznienie w architektonicznych planach... w obu żyjemy jednocześnie.” „Miasto – okruch. Miasto śląskie, pruskie, czeskie, austro - węgierskie, polskie. Miasto - peryferie.”
„Na całej ziemi, gdziekolwiek ludzie śpią, wybuchają w ich głowach, małe, pogmatwane światy, które jak dzikie mięso przerastają rzeczywistość. Może i są tacy spece, którzy wiedzą, co znaczy każdy z nich osobno, ale nikt nie wie, co one wszystkie znaczą razem.”
„Nasz świat jest zaludniony śpiącymi, którzy pomarli i śnią, że żyją. To dlatego jest na świecie coraz więcej ludzi, zaludniają go bowiem śpiący zmarli, przybywa ich, a ludzi prawdziwych, tych którzy żyją po raz pierwszy wciąż jest niewielu. W całym owym pomieszaniu nikt z nas nie wie i wiedzieć nie może, czy jest tym który tylko śni życie, czy żyje naprawdę.”
Całość tworzy wrażenie niejednolitej struktury. Mamy niejednego narratora, wiele historii i jeszcze więcej bohaterów, dodatkowo różnej narodowości, co jest ważne, gdyż miasto Nowa Ruda zdaje się być minipaństewkiem na granicy państw. Żyje swoim życiem i jest punktem wspólnym dla wszystkich historii, które zazębiają się, tworzą układankę, mimo że są odległe od siebie o nawet kilkaset lat.
Książka jest urzekająca, wciągająca i pełna ciepła, mimo cierpienia, które czai się gdzieś z tyłu. Przepięknych fragmentów jest mnóstwo, wybrałam tylko te dla mnie szczególne.
„Gdyby śmierć była tylko zła, ludzie całkiem przestaliby umierać.” (Marta)
„Najważniejszym ludzkim zadaniem jest ratowanie czegoś, co się rozpada, a nie tworzenie rzeczy nowych.” (Marta)
„Jeżeli ktoś zaczyna zdanie od słowa zawsze, to znaczy, że stracił kontakt ze światem, i że mówi o sobie.” (Marta)
„Umierającym nie chce się mówić, są zbyt zajęci. O czym mieliby opowiadać, co przekazywać pokoleniom. Banalne bzdury, komunały. Kim trzeba być, żeby w ostatniej chwili wysilać się na przesłania dla ludzkości. Żadna mądrość na koniec nie jest tyle warta, co milczenia tam, po drugiej stronie, na początku.”
„Z jakichś względów ludzie nie potrafią wyobrażać sobie końców, nie tylko końców rzeczy wielkich, ale nawet najmniejszych. Może samo wyobrażenie sobie czegokolwiek wyczerpuje jakoś rzeczywistość; może ona nie chce być wyobrażana w głowach ludzi, może chce być wolna, jak zbuntowany nastolatek, i właśnie dlatego zawsze jest inaczej, niż można to było sobie wyobrazić.”
„Jak wygląda świat, kiedy życie staje się tęsknotą? Wygląda papierowo, kruszy się w palcach, rozpada. Każdy ruch przygląda się sobie, każda myśl przygląda się sobie, każde uczucie zaczyna się i nie kończy, i w końcu sam przedmiot tęsknoty robi się papierowy i nierzeczywisty. Tylko tęsknienie jest prawdziwe, uzależnia. Być tam, gdzie się nie jest, mieć to, czego się nie posiada, dotykać kogoś, kto nie istnieje.”